[77] Klucz - Łukasz Migura [Opowiadanie]


Dzisiejsza recenzja będzie bardzo zwięzła i konkretna. Tak krótka, jak i opowiadanie, które postaram się Wam choć odrobinę przybliżyć.

„Klucz” jest stosunkowo świeżym opowiadaniem science fiction młodego, polskiego autora Łukasza Migury. Jest to jego pierwsze dzieło, które zostało stworzone w celach zarobkowych, niedługo po tym, gdy przekonał się, że chce poświęcić się pisaniu opowieści.


Całość opowiadania to dokładnie 66 stron ebooka w wersji epub razem z kilkoma stronami głównych informacji o książce i autorze. Historię bardziej zaliczyłabym do thrillerów z elementami sci-fi niż stricte do tego drugiego gatunku – noir science fiction. Treść przedstawia nam przede wszystkim postać Leszka, opowiada o jego wzlotach i upadkach. Chociaż nie wszystko było napisane czarno na białym, to wiele dało się wyczytać między wierszami.

Nie bardzo mogę opisać dokładną treść fabuły, ponieważ mogłabym zdradzić zbyt wiele. Najbardziej istotnym elementem jest pamięć przenośna, na której zapisany jest klucz. Klucz do tego, aby zawładnąć światem lub go zniszczyć. W ciągu tych kilkudziesięciu stron dostajemy zadziwiająco dużo informacji na temat Leszka i innych bohaterów, a to wszystko właśnie za sprawą tego tajemniczego ciągu liczb.

Przeczytanie opowiadania zajęło mi zaledwie dwudziestominutową przerwę w pracy. Szczerze mówiąc nie umiem jednoznacznie ocenić utworu. Sama treść została napisana w dobry sposób - widać, że ktoś zna się na rzeczy. Narracja prowadzona jest wręcz doskonale. Fabuła wciąga na tyle, że nie da się od niej oderwać. Opowieść czyta się z zapartym tchem, aby dowiedzieć się: kto, gdzie, jak, dlaczego? Nie wyobrażam sobie tego, że mogłabym nie przeczytać całości za jednym zamachem, nawet jeśli byłaby to pełnowymiarowa, około czterystustronicowa książka.

Niestety mam jedno, acz zasadnicze „ALE”. Nie do końca rozumiem sens tego opowiadania, a zakończenie jest dosyć… byle jakie. Owszem. Autorowi mogło chodzić o przedstawienie pogoni za władzą i pieniądzem. Mogło. Aczkolwiek nie musiało. Pan Łukasz mógł też zostawić tekst do własnej interpretacji. Mógł… (chyba nie muszę kończyć). Nie jestem fanką takich rozwiązań, jednak jestem w stanie zrozumieć, że istnieją czytelnicy lubujący się w takich zakończeniach. Dlatego nie oceniam tego opowiadania. Nie wystawię żadnej oceny również ze względu na moją niechęć porównywania krótkiego tekstu z książkami, które niejednokrotnie posiadają wielopoziomową fabułę.

Jeśli jesteście ciekawi, jakie tajemnice, o których nie wspominałam, skrywa „Klucz” Łukasza Migury, jego opowiadanie możecie znaleźć tutaj, gdzie za niewielką opłatą, będziecie mogli sami przeczytać i ocenić to krótkie dzieło, do czego serdecznie zachęcam wszystkich.

Za możliwość przeczytania opowiadania dziękuję autorowi Łukaszowi Migurze.

15 komentarzy:

  1. Ciekawe. Kto wie, może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam też to opowiadanie do przeczytania. Zapowiada się ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przepadam za tą tematyką, dlatego raczej odpuszczę :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety to nie moje klimaty, ale wiem komu mogę ją polecić, o! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mimo niedoskonałości czuję, że przeczytam to opowiadanie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Brzmi ciekawie, może się skuszę. ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Atramentowa Przystań , Blogger