[72] Atlantycka konspiracja - Maciej Makarewicz


Uwielbiam książki w stylu Dana Browna, więc gdy tylko pojawiła się okazja przeczytania powieści z wątkiem dawno zaginionego skarbu, przyjęłam ją z otwartymi ramionami. „Atlantycka konspiracja” Macieja Makarewicza stawia pod znakiem zapytania znaną każdemu historię świata. Być może odkrycie spisków minionych władców zmieni losy przeszłości?


Wydawnictwo: Replika
Autor: Maciej Makarewicz
Tytuł oryginału: Atlantycka konspiracja
Data wydania: 14 maja 2019 r.
Liczba stron: 463
Kategoria: thriller
Moja ocena: 7/10

Rory Fallon – główny bohater – pasjonuje się starodawnymi mapami i wciąż dąży do zdobycia jak największej wiedzy na temat kartografii. Pewnego dnia odsłuchuje dosyć osobliwą wiadomość od dawnego znajomego dom Joao. Rory wpada w wir portugalskich intryg, za którymi kryje się zaginiony skarb templariuszy oraz słynna mapa Padrao Real, która może zmienić bieg historii i granice współczesnych państw.

Przyznam szczerze, że opis książki wydawał mi się bardziej fascynujący, niż jest ona w istocie. Długo zajęło mi wciągnięcie się w lekturę, ponieważ początkowo akcja przeskakuje pomiędzy bohaterami. W dodatku ciężko ich rozróżniać – nie dzieje się z nimi nic na tyle charakterystycznego, żeby zapamiętać kto jest kim, a postaci jest stosunkowo wiele. Autor od razu rzuca nas na głęboką wodę, jeśli chodzi o ilość informacji do przyswojenia.

Sami bohaterowie są dosyć różnorodni i moim zdaniem dobrze nakreśleni. Choć postać samego Joao była lekko naciągana, reszcie nie mam nic do zarzucenia. Dziwił mnie jedynie fakt, jak szybko Rory, wraz ze swoją współpracownicą z przypadku Aną, rozwiązują zagadki i wpadają na kolejne tropy. Nawet najbardziej sprytny człowiek i najsprawniejszy umysł musi się zatrzymać w którymś momencie, w szczególności, że główny bohater jest z pochodzenia Australijczykiem, więc nie mówi płynnie w języku portugalskim, co stanowi niemały problem. A jednak udaje mu się wszystko doskonale zrozumieć mimo początkowo opisywanych problemów lingwistycznych…

Niestety nie dość, że książka przez dłuższy czas nie mogła mnie wciągnąć, to jeszcze naprawdę interesująca zaczęła być dopiero około 250 strony. Co gorsze, pod koniec również opuściło mnie zainteresowanie działaniami bohaterów. Przede wszystkim w powieści dużo jest historii i ważnych faktów. Naprawdę chylę czoła przed autorem za znajomość tylu zagadnień, które wiernie opisywał w swoim dziele. Wiem też, że bez tego fabuła byłaby mało wiarygodna i być może mniej wymagająca. Jednak mnie to nie przekonało tak do końca.

Sama fabuła jest bardzo ciekawa. Z czystym sumieniem mogę nawet powiedzieć, że przypomina to dzieła wspomnianego wyżej Dana Browna, z własnym dla polskiego autora, unikatowym stylem, który bardzo przypadł mi do gustu. „Atlantycka konspiracja” nie jest ciężką powieścią. W słowach czuć lekkość pióra i znajomość opisywanych tematów oraz miejsc. Narracja przeprowadzona jest w świetny sposób, więc pod względem technicznym nie ma na co narzekać.

Podobała mi się jeszcze jedna, niespotykana na co dzień kwestia. Autor pokusił się o opisywanie przeżyć nie tylko głównej części postaci, ale także zobaczyliśmy, co w duszy gra drugoplanowemu najemnemu zbirowi. Nie dość, że jest to poboczna postać, to w dodatku nie jest on prowodyrem przedsięwzięć. W taki sposób mogliśmy mieć kilka wglądów na aktualny stan rzeczy.

Mimo, że książka nie zadowoliła mnie w pełni, wiem że jeśli spotkam kolejną powieść tego autora, to na pewno zechcę ją przeczytać. Nie uważam, że książka jest zła, ale trochę się przy niej męczyłam. „Atlantycka konspiracja” z pewnością dotrze w większym stopniu do osób, które interesują się historią, kartografią albo legendarnymi zaginionymi skarbami.

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Duże Ka.

16 komentarzy:

  1. Wydaję się dość ciekawa ta książka, lecz na te upały to za dużo informacji i skupienia potrzeba, a moja głowa nie najlepiej myśli :P
    Bardzo ładne zdjęcie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tym razem, to nie jest moja tematyka, chodź recenzja świetna. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety tym razem muszę przyznać, że to nie moje klimaty, ale na pewno komuś się spodoba. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mam ostatnio ochoty na takie książki więc raczej nie będę na obecną chwilę czytać tej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ale może kiedyś jednak się na nią skusisz :)

      Usuń
  5. Lubię obserwować, jak pisarze się rozwijają. Sama również zawsze daję drugą szansę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie lubiłam, kiedy książki są podzielone na narracje poszczególnych bohaterów, gdzie trzeba było pokminić, którego jest kolej, bo zabrakło znaków rozpoznawczych każdego z nich. Także nie lubię, gdy ktoś rozwiązuje zagadki tak o, na pstryknięcie palcami. Nikt nie jest aż tak idealny! Dlatego podziękuję. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat te minusy aż rażą w oczy, więc Ci się nie dziwię ;)

      Usuń
  7. I tu jest pies pogrzebany. Niby ok, ale czekać aż do 250 strony?! Toć naprawdę długo!!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Atramentowa Przystań , Blogger