[70] Jacyś złośliwi bogowie zakpili z nas okrutnie - Wisława Szymborska, Zbigniew Herbert


Po przeczytaniu „Najlepiej w życiu ma Twój kot. Listy” pokochałam literaturę tego typu. Listy - zwykłe kawałki papieru z odrobiną atramentu układającego się w słowa, czasem z nutą perfum, a jednak tak wiele w nich uczuć. Choć miałam pewne obiekcje co do czytania cudzej korespondencji, to po wspomnianej wyżej lekturze zapragnęłam przeczytać inne tego typu książki. Na pierwszy ogień poszło „Jacyś złośliwi bogowie zakpili z nas okrutnie”. 


Wydawnictwo: Wydawnictwo a5
Autor: Wisława Szymborska, Zbigniew Herbert
Tytuł oryginału: Jacyś złośliwi bogowie zakpili z nas okrutnie
Data wydania: 18 kwietnia 2018 r.
Liczba stron: 166
Kategoria: listy, wspomnienia, literatura piękna
Moja ocena: 9/10

Faktem jest, że Wisława Szymborska i Zbigniew Herbert byli serdecznymi przyjaciółmi. Początki ich znajomości były czysto formalne, zawodowe. Z biegiem czasu znajomość umocniła się. Wspólne doświadczenia, to samo poczucie humoru, wspólni znajomi i podobny zawód. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że tych dwoje połączy silna więź przyjaźni. Teraz, po wielu latach mamy możliwość przeczytania prywatnej korespondencji dwójki poetów.

Poznawanie dwójki autorów od strony prywatnej poprzez lekturę ich listów sprawiło mi wielką przyjemność. W ten sposób stają się oni bardziej ludzcy, bliżsi człowiekowi. Niektóre z listów są zwyczajne, relacjonują ostatnie przygody. Inne tryskają humorem, a w następnych wyczuć można tęsknotę. Każdy z nich jest wyjątkowy zarówno dla autorów, jak i adresatów. Czytelnik czuje wszystkie emocje, które przekazane zostały na kartach książki i jest to piękne uczucie.

"Jeszcze niech Pan dośle ten wiersz o cenzorach. 
Spróbować zawsze warto, a nuż się nie połapią. 
Trzeba zawsze mieć zaufanie do głupoty ludzkiej."

Niestety, z przykrością muszę stwierdzić, że wygląd wydania nie dorównuje egzemplarzowi „Najlepiej w życiu ma Twój kot”. Zwykła, biała okładka z dwoma „wycinkami”, które nic nie mówią osobie nieznającej jeszcze treści. W środku również mniej jest zeskanowanych listów niż w poprzednio czytanej przeze mnie książce. Moim zdaniem tak fantastyczna tematyka powinna mieć stosowną obwolutę i otoczkę. Obecna wydaje mi się lekko sztampowa, a nawet „grubo ciosana”.

Dużym plusem tego typu literatury jest możliwość przeczytania jej w rekordowym czasie. Szybko przeskakujemy z jednej wiadomości na drugą,choć niekiedy dzieli je kilka miesięcy, albo lat. Nie obyło się oczywiście bez wycinanek, z których znana była Wisława. Za każdym razem podziwiam jej zdolności, poczucie humoru i chęci do tworzenia drobiazgów od serca.

Cóż więcej można powiedzieć? Brakowało mi nazw miejscowości, z których nadawane były wiadomości. O dziwo, ten fakt bardzo negatywnie działał na wyobraźnię. Ale taki mały szczegół nie zaważył na mojej ocenie. Specyfika książki nie pozwala mi oceniać bohaterów ani fabuły. W tym przypadku wszystko jest na swoim miejscu.

Bardzo serdecznie polecam niniejszą pozycję osobom zainteresowanym tematem i fanom twórczości Wisławy Szymborskiej oraz Zbigniewa Herberta.

16 komentarzy:

  1. Zdecydowanie warto przeczytać. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Interesująca pozycja przybliżająca postać Szymborskiej i Herberta. Coś, czego lektury nie może sobie odmówić wielbiciel pióra pisarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ogółem to chyba jeden z takich tekstów, który wypada znać. A tytuł genialny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wypada znać, a jednak jakoś nie czuję się zachęcona...

    OdpowiedzUsuń
  5. Z pewnością sięgnę po książkę, jestem nią mocno zainteresowana. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Już dawno nie czytałam tego typu literatury. Być może, kiedy trafię na ten tytuł, przeczytam go. 🙂

    OdpowiedzUsuń
  7. Sądzę, że książka mogłaby mnie zainteresować. Będę o niej pamiętała.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Atramentowa Przystań , Blogger